• Wpisów:1463
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:296 dni temu
  • Licznik odwiedzin:85 500 / 2317 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nawiązując do poprzedniego wpisu - usłyszeć komplement od chłopaka koleżanki, który ma opinię chama, bezcenne. Nadal jestem w szoku xD A miałam na sobie tylko moje nietoperki




Plus dzisiejsze zakupy. Spódniczka która podobała mi się jak tylko zobaczyłam ją w sklepie kilka miesięcy temu ale cena 75 zł mnie powaliła, a dziś zapłaciłam za nią 38 zł.




Bikini.. x2, bo nie mogłam zdecydować się na jedno, ot moja logika.





Do tego buciki. Przeszłam chyba każdy możliwy sklep w 3 galeriach, a kupiłam w końcu w Carrefourze xD




I nowy kubeczek, zamówiony przez empik oczywiście. Tak żeby dać upust swojej nawracającej obsesji na punkcie Sailor Moon zanim kupię coś dużo droższego.



 

 






I teraz uważam za stosowna ładnie się ubrać bo pogoda piękna i wyjść z domu
  • awatar stormy wave of the sea: Hej:) zagłosujesz na mnie w konkursie to bardzo ważne oto link http://maybesomeday.pl/zgloszenia?sort=votes TYTUŁ : MAGIA KSIĄŻEK
  • awatar izkku: zgadzam się razem z Tobą :) zapraszam do siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeszcze nie jest całkiem wygojony ale mniej więcej wygląda tak


  • awatar Princess Mérida DunBroch: śliczny ;)
  • awatar Candiess: @Irys ☮: ponieważ ja biegam niemal codziennie dla mnie 5 kg ciężkie nie było, wręcz było dla mnie za krótko. Biegłam cały czas, ważne jest żeby nie przeszarżować na początku i powoli przyspieszać dopiero jak złapie się rytm.
  • awatar Irys ☮: cześć słuchaj mam pytanie dotyczące biegania, bo widziałam gdzieś we wpisach że biegłaś na 5 km :) ja niedługo mam bieg na niecałe 7km i chce je pokonać w 30-35 min. podczas biegu musiałaś robić przerwy na marsz? ciężko było? :) sama nie wiem czy startować
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czyli ja Kończę dziś te 24 lata i nie jest mi z tym faktem źle.. jak na razie.



I mam nadzieję że przekaz z tego obrazka sprawdzi się co do mojej osoby




Włożenie nowej sukienki to był trochę poroniony pomysł zważywszy że cały dzień padało ale dałam radę




Od koleżanek z pracy dostałam przecudny kwiatek i dwie świetne koszulki gdyby nie były tak wyjątkowe dla mnie pewnie bym ich nie pokazywała









Za to prezent jaki sama sobie sprawiłam jak już wspominałam to nowy tatuaż. Tzn moja siostra która mi go robiła trochę się dołożyła Pokażę wam go jak już się wygoi bo na razie nie za wiele widać ale mam dla was fotkę ze studia. 3 godziny i serio dawno tak nie spinałam mięśni i nawet kilka razy piszczałam.




I to tyle na dziś bo jutro na 6 do pracy, ale wcale jeszcze nie skończyłam świętować, po prostu przeniosę to na inny termin może sobotę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

23

Dlaczego taki tytuł? Bo dziś ostatni dzień mam 23 lata ;P



Ten rok był ..pełny, tak to dobre słowo. Wiele się wydarzyło w moim życiu. Dobrego i złego ale to wszystko sprawiło że chcę więcej. To takie trzy piosenki które bardzo mi się kojarzą z tym moim konkretnym rokiem życia






Oraz oczywiście mój tatuaż który też był i jest ważnym elementem ostatniego roku

 

 
Dziś jak wiecie, lub nie, biegłam w biegu konstytucji. Chciałam to zrobić dla siebie, własnej satysfakcji i jako prezent na urodziny ,które mam za 3 dni. To był mój pierwszy bieg i straszliwie się denerwowałam ale gdy już byłam w połowie włączył mi się tak niesamowity tryb że przyspieszyłam i serio dla mnie było za krótko. 5km przebiegłam w 31 minut i 40 sekund. Jeszcze raz było super, niesamowicie, jestem do tej pory pełna energii. No i pogoda była piękna. Za rok na pewno też biegnę, a może nawet zdecyduję się na coś wcześniej.

Agrykola



Ja i moja P




A tak wygląda medal






A co do poprzednich dwóch dni to spędziłam je na mojej cudnej działce i o ile w sobotę siedziałam tylko na słońcu i czytałam o tyle w piątek pogoda była iście barowa, zwłaszcza po południu. Więc wypiłam całe pół piwa i dwa mohito

 

 
No i Ian w końcu się ogarnął! O czym mówię? On i Nikki Reed wzięli ślub. Co wy na to?;> Ja czekam na jakieś lepsze zdjęcia






Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Minął tydzień, dziś waga pokazała 63,1 kg. Zero słodyczy, no i biegam 6 razy w tygodniu po jakieś 50 minut z obciążeniem 2kg. Ale to trening przed przyszłym tygodniem Potem troszkę odpuszczę. Myślę że w 2 miesiące uda mi się zgubić jeszcze te 3 kg.





A co do przyszłego tygodnia o którym wspomniałam. W tym roku startuję w Warszawskim biegu konstytucji 3go maja Żeby nie było że ściemniam oto moja koszulka i numer startowy




Jest dobrze, co najmniej na razie. Ostatnio sporo myślę o ostatnim roku mojego życia, ale to już wpis na inną okazję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kolejny fragment , tym razem nieco dłuższy.. co myślicie??



Jak można przetrwać taką ilość bólu? Zamrugała. Nadal była w sypialni księcia. Boże, o niebo lepiej czułaby się teraz w swojej norce. Zerknęła w lewo. Nastian siedział na łóżku obok niej i pił krew z jej nadgarstka.
-Hej- szarpnęła się lekko w geście protestu ale nie zareagował.
Skończył, otarł usta ręcznikiem i dopiero na nią zerknął.
-Alexy naprawił twoja
fioletową tragedię, Rot cię umyła i przebrała.- poinformował.
Rot, obecna ochmistrzyni. Lila złapała się za szyję ale nie było na niej nawet śladu po rozległej ranie. Ubrana była zaś w śliczną, srebrną suknię. Odkrywała jej ramiona i sięgała kostek.
-Czemu wciąż tu jestem? Czemu się mną pożywiasz?
Zmrużył oczy i przysunął bliżej. Wytrzymała to. Próbowała
nieznacznie unieść się na łokciach żeby mieć jakiekolwiek pole manewru w razie co, skoro już miała jako taką siłę. Chłodna dłoń spoczęła na jej brzuchu, a druga zacisnęła się na nadgarstku w taki sposób że uniemożliwiało jej to ruch. Niech on wreszcie coś zrobi, z nią! Przecież niemiłosiernie jej się podoba, musi to widzieć w jej oczach, czuć w jej zamierającym oddechu. W sumie to nie dziwne to w końcu wampir nie.
-Alexy znacznie bardziej woli komnatę Mirelli od tej.
Bez sensu.
-Kim jest Mirella?- udało jej się wydobyć z siebie głos.
-Wampiką, kochanką Alexa i jego gościem. Tą której ukradłaś czerwoną sukienkę.
A to skąd wie?!
-Nie gniewa się o to- znów ten kpiarski uśmiech. –Spodobał ci się Alexy?
-Co?!- więc jednak ją zgwałcił?!
Pierwszy raz usłyszała śmiech Nastiana, jakikolwiek śmiech. Był tak niewyobrażalnie
piękny i hipnotyzujący że zamarła.
-Żartowałem.
A to ci dopiero nowina stulecia!
-To nie jest śmieszne- sapnęła. –A ty?- szepnęła.
-Co ja?- zmrużył oczy i potarł jej nadgarstek.
Syknęła bo zabolało ją to.
-Nie przesadzaj to nie jest takie bolesne- przewrócił oczami –Więc co ja?- wbił w nią te wspaniałe oczy.
Nie powie tego. Nie da mu tej satysfakcji, nie tym razem. Może i wiedziała po co dziewczyny są trzymane w tej posiadłości ale ponieważ olewali ją tak długo ukształtowała swoją niezależność, miała swoje zdanie, swoje poglądy, swoją dumę.
-Ten pokój teraz należy do ciebie, ale uważaj Alexy czasem lubi wpadać nieproszony i ubóstwia wręcz twój krzyk, mały czort- zaśmiał się krótko.
-Dlaczego? Dlaczego nie ty?- dodała to pytanie po chwili.
-A kto powiedział że nie- warknął , a jego oczy zabłysły jak kamienie.
Wstrzymała oddech. Podniósł ją do pozycji siedzącej, a potem pociągnął by stanęła.
-Włóż buty, Alexy zaprosił cię na śniadanie.
Śniadanie? I ona będzie tym śniadaniem? Zerknęła za okno. Mogło świtać, ale równie dobrze mógł zapadać kolejny zmrok. Teraz już straciła poczucie czasu.
-Rusz się!- rozkazał.
Włożyła więc srebrne obcasy i poszła za nim
. Kryształowym korytarzem do niedużego pomieszczenia w którym stał jeden prostokątny stół. Siedział już za nim rozparty na krześle Alexy, jego stalowa gwardia i wampirka o rudych lokach. Piękna. Lila przełknęła ślinę i usiadła naprzeciwko niej, pomiędzy Nastianem , a księciem. Była sztywna i nie zdradzała żadnych emocji. Służba podała
posiłek. Naleśniki z syropem, klonowym, całą ich górę. Przyboczni księcia bawili się tylko jedzeniem ale reszta jadła powoli smakując każdy kęs, to dopiero ciekawostka przyrodnicza.
-Nie jesteś głodna?- melodyjny głos Mirelli wybił ją z szoku.
-Ja- zaczęła niemrawo.
-Są wyśmienite- wampirka uśmiechnęła się ukazując kły i czekała wpatrzona w dziewczynę aż ta nie zjadła kawałka naleśnika.
Ależ była głodna. Niesamowicie. Pochłonęła kilka naleśników zupełnie nie zastanawiając się nad tym co robi. Jedzenie było przednie, a woda źródlana którą podano do picia wspaniała niczym drogocenny trunek. Niestety zaraz potem Lila zaczęła żałować że tyle zjadła bo do Sali weszły 4 dziewczyny i zaczęło się przedstawienie. Znała je jedynie z widzenia ale jednak. Do każdej podeszły dwa wampiry. Nastian został z nią przy stoliku i tylko obserwował spokojnie całą scenę podczas gdy jej oczy wychodziły z orbit. Alexy zajął miejsce u boku Mirelli. Byli niesamowicie brutalni, szarpali ciała dziewcząt do krwi wgryzając się niezwykle mocno. Krzyk Lili zmieszał się z krzykami dziewczyn. Lila poderwała się z miejsca ale nie zdołała ruszyć. Silny uścisk na nadgarstku uniemożliwiał jej to. Podczas gdy przyboczni zaspokoili swój głód i po prostu puścili dziewczyny, które opadły u ich stóp wycieńczone ale Lila była pewna jeszcze żywe , książę i jego partnerka nie przestawali torturować swojej dawczyni. Wbijali szpony w ciało młodziutkiej blondynki. Lila widziała w jej oczach ból agonii.
-Nie! Wystarczy!- jej nadgarstek zaprotestował gdy w przypływie adrenaliny chciała wyrwać się Nastianowi, chłopak błyskawicznie wstał i objął ją od tyłu ramionami –Przestańcie! -jej głos był piskliwy i pełen bólu.
Nie tak to się działo. Nigdy tyle bólu, nie, nie, nie. Dlaczego byli tak okrutni? W jej głowie
zawibrowało widmo udręczonych oczu jej siostry Jo i jej krzyk, a potem dziewczyna padła martwa niemal rozdarta na strzępy z rozwartymi oczami wpatrzonymi w sufit. Lilę zemdliło, a z jej gardła wydarł się tak przeraźliwy krzyk protestu i buntu że chyba słyszał ją cały zamek.
-Ah nigdy nie znudzi mi się ten dźwięk Liliano- Alexy był z siebie nader dumny.
Dumny z masakry jakiej dokonał, a ten komentarz był tak paskudnie nie na miejscu że w Lilii aż się coś zagotowało.
-Ty, ty, ty!- jej głos drżał ,a załzawione oczy ciskały gromy.
-Nie chcesz mnie obrazić prawda Liliano?- spytał słodko wbijając w nią czerwieniejące oczy.
-Ona chce zrobić znacznie więcej- poinformowała sucho wampirka.
-Nasty przykro by mi było ją ukarać- rzekł Alexy, a blond wampir zatkał jej usta dłonią, podniósł i wyszedł.
-Puść mnie! Natychmiast!- jakoś udało jej się wyswobodzić twarz –Jak on śmiał?! Jakim zwierzęciem trzeba być?!- wrzeszczała dając upust całej swojej frustracji, lękowi
, przerażeniu, wściekłości.
Zamilkła dopiero gdy w sypialni Alexa pchnięta na ścianę, nie straciła oddechu. Nastian przytrzymał jej nadgarstki i przez chwilę dziewczyna straciła rezon.
-Co chcesz zrobić?- szepnęła.
-Znałeś tę dziewczynę?
-Tylko z widzenia, to nie ma znaczenia, to..- urwała, wciąż miała przed oczami tą potworną scenę.
Usta jej zadrżały, a pierś uniosła od powstrzymywanego szlochu. Zacisnęła powieki by nie dać łzom popłynąć, by nie dać wampirowi satysfakcji że ją złamał. Jeszcze nie. Choć czyż nie podjęła tej decyzji tyle już godzin temu.
-Dlaczego mnie nie zabiłeś?- szepnęła znów –Tam przy Lilith, tak miało być.



  • awatar Another day: Jak to czytałem naszła mnie chęć na naleśniki, niekoniecznie z syropem klonowym :D
  • awatar Gość: W końcu jest!! Jak zawsze wspaniałe. I jeszcze takie pytanko: dlaczego nie napiszesz książki?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Toś tu cicho ostatni.. nie fajnie ja rozumiem ciepło się zrobiło i wgl ale tak całkiem nic??



fotka z serii "ja wam jeszcze pokażę" plus dobra motywacja i motto życiowe.




Ah gdyby tak się dało to chętnie bym się do tego zastosowała

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ponieważ zbliża się majówka to i moje kolejne urodziny. 6 maja. Wymyśliłam sobie oczywiście cały plan, co i jak zarówno na ten dzień jak i na majówkę i nie chcę dopuszczać tego wrednego głosu że coś może pójść nie tak.
Wymyśliłam sobie że uczczę te urodziny, ten mijający rok mojego życia i zaczynający się kolejny tatuażem.

Zawsze chciałam mieć w dwóch miejscach, na nadgarstku, tu już mam, i na kostce tudzież stopie. Tylko co mogłoby to być? Chcę być tego pewna. Mieszam łapacz snów z nietoperzem, księżycem i gwiazdami ale może wyjdzie tak jak poprzednio że moje projekty w ostatniej chwili zmienią się. Może jednak wybiorę coś subtelniejszego. I znów, tylko co? Może coś mi doradzicie?? Trochę już mnie znacie no nie






A teraz trochę bardziej melancholijnie. Znalazłam ten tekst na zszywce, a jakże i stwierdziłam że cholernie dobrze do mnie pasuje...

 

 
Nie pytajcie czemu ale wymyśliłam sobie że chcę schudnąć jeszcze 5 kg , teoretycznie do lipca ale już usłyszałam że zaczynam się robić nie ładna, za szczupła, z czym oczywiście się nie zgadzam bo co innego jak ktoś mnie widzi w ciuchach, a jak ja widzę siebie bez nich;/ Waga wcale nie spadła tak bardzo. Bo w zeszłym tygodniu było 65,3 kg czyli wyjściowa waga, a dziś jest 64,6. I jest raz góra raz dół, góra, dół, motywacja jest potem jej nie ma. Im bardziej się spinam tym mniejsze efekty;/




Za dwa tygodnie majówka i chciałabym wytrzymać do niej na trybie jakim teraz idę. Rano było ok, teraz moje samopoczucie spadło Tylko oczywiście strasznie ciągnie mnie do słodyczy, uh.




Nie wiem, może powinnam odpuścić. Ale zaraz przychodzi taka myśl że nie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mała motywacja na słoneczny poranek...




Dziś jest piękny dzień więc ja zaczynam już za kilka minut a wy?;>





A jeśli ktoś nie przepada za bieganiem to może taniec.. też uwielbiam





ew joga na trawie, ale ja się nie bardzo lubię tak strasznie wyginać więc na trawie to preferuję opalanie
  • awatar Princess Mérida DunBroch: fajny, pozytywny wpis ;) ja jeszcze nie muszę biegać, bo mam wf w szkole i staram się z tego korzystać w miarę możliwości
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I jeszcze trochę mroczniejszych klimatów, moich ulubionych
















Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnio nie mam weny do pisania;/ O mój bosz! To brzmi strasznie! Ja zawszę piszę! Postaram się to rozgryźć w weekend, czyli jutro po południu. Rany jak dobrze że już jutro piątek!




Święta, święta i po. Nic szczególnego. Najbardziej wkurzyło mnie że znów nie potrafiłam się powstrzymać i zjadłam masę jedzenia w związku z czym cierpiałam przez 3 dni na ciążę spożywczą.




Może jeszcze jakiś obrazek na koniec..



I piosenka od której uzależniłam się dwa dni temu. Mam zamiar w sobotę słuchać jej w kółko i pić wino, bo znalazłam pyszne 25letnie wino roboty mojego wujka. Sklepowa siarka w ogóle się do niego nie umywa!



Właściwie to mam sporo nowych inspiracji. Pozytywnych i słonecznych jak dzisiejszy dzień więc zaraz dodam drugą notkę z obrazkami
 

 
Wesołych Świąt!

I w sumie tylko tyle, bo niby Wielkanoc ale jakoś u mnie w domu zawsze bardziej celebrowało się Boże Narodzenie ale może kiedyś uda mi się to zmienić bo wiecie ja uwielbiam tę całą otoczkę dawnych zwyczajów





No więc sałatka jarzynowa gotowa, makowiec z ciastem biszkoptowym też, babka piaskowa, do tego piecze się jeszcze sernik i szarlotka na kruchym spodzie z mąki żytniej, taki mój misz masz w celu delikatnego "polepszenia" tradycyjnych przepisów








Na pewno jeszcze pochwalę się wam jak te moje ciasta wyglądają w środku bo sama jestem ciekawa xD ale to jutro. Na koniec jeszcze moja święconka.




A wam jak idą przygotowania do świąt? Obchodzicie je wgl?
 

 
Jak w tytule Nic dodać, nic ująć. Ja jestem na TAK, a wy?;>

 

 
Ostatnie dni są strasznie... marudne. To pierwsze słowo jakie mi się nasuwa, drugie jest niecenzuralne więc je sobie daruję
Mimo tej "cudnej" aury, która mówi "nie wstawał, leż sobie, zostań w domu", codziennie wstają i przed pracą biegam, w deszczu. Bo wczoraj to pogoda przeszła samą siebie, deszcz na zmianę ze słońcem co najmniej ze 20 razy. Chore.





Mamy wielki czwartek, zaraz kurczaczkowo jajkowe święta i dobre z nich jest tylko to że jutro pracuję od 6 do 12, a poniedziałek mam wolny ;P No poza tym mam trochę ciast do upieczenia co na pewno sprawi mi wiele przyjemności ale i bardzo przeszkodzi w moim obecnym trybie odżywiania ale o tym może w następnej notce. No dobrze, ogarniam się i idę się zmierzyć z tym ponuractwem za oknem.




Obiecuję że następna notka będzie pozytywniejsza i bardziej kolorowa A wam jak udaje się przetrwać ostatnie dni?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A teraz trochę pozytywów. Moja waga wreszcie pokazuje tą sprzed świąt Bożego Narodzenia, czyli najmniejszą jaką miałam po diecie. Cieszy mnie to. Biegam, już drugi tydzień, odpręża mnie to i daje coś na kształt siły, w pewnym sensie. Bieganie w słońcu jest cudowne, dużo się wtedy uśmiecham, kiedy natomiast biegam w deszczu czuję większą motywację, większą wolę walki i w zasadzie dłużej wtedy wytrzymuję.
Jeszcze tydzień do świąt więc akurat tyle żebym potem mogła sobie pozwolić na małe grzeszki. Bo potem chciałabym do wakacji schudnąć jeszcze troszkę, nie dużo ale zobaczymy jak mi to wyjdzie.




Siedziałam też dziś w studio tatuażu z moją siostrą i szkicowałam, bardzo dawno tego nie robiłam i zapomniałam jak to lubię. Może jest tu jakaś inspiracja do mojego kolejnego tatuażu bo pewnie w końcu zrobię sobie drugi






I jeszcze książka którą dziś nabyłam, może nie skusiłabym się na nią gdyby nie kosztowała 10zł, ale opis też mnie zaciekawił.

 

 
Uwaga!

Te zdjęcia są ku przestrodze, nie ma w nich nic chwalebnego. Tak wyglądają moje nadgarstki, a i tak nie wygląda to jeszcze najgorzej i prawdę mówiąc bardziej przeraża mnie wyraz moich oczu.

Bo to nie mija, siedzi gdzieś głęboko, nie można uwolnić się od tego całkowicie, o tym warto pamiętać. Powstrzymywałam się 5 albo nawet 6 lat. Nie odbiera mi to sił, ani nie motywuje, nie sprawia mi to radości ani nie jestem też masochistką to znaczy w zasadzie każdy jest ale odczuwam ból.

Dlatego uważajcie, jeśli macie taki problem lub znacie kogoś kto go miał, wiedzcie że to zawsze zostaje jak każde widmo uzależnienia i naprawdę nadal nie rozumiem tego mechanizmu.






Co mną kieruje? Ciężko na to odpowiedzieć, poczucie że mam nad czymś jeszcze kontrolę, bo zdaję sobie sprawę z tego co robię z każdej sekundy, kiedyś nie potrafiłam. Może to strach, może samotność, może coś jeszcze co jest we mnie ,a czego nie potrafię nazwać. Walka nie z ciałem, a z umysłem jest najgorsza. Ale nie uważam że powinnam być za to potępiona.
  • awatar zatopionawmarzeniach: @Candiess: Mam nadzieje, że tylko to nie przeistoczy się w coś znacznie gorszego, mam nadzieje, że wiesz że ja ciągle trzymam za ciebie kciuki, że twoja psychika i głowa przetrzyma najgorsze trudności, bo wiem, mimo że się nigdy nie tnęłam, jak to jest gdy wszystko ci się wali, że z byle jakiego powodu czasami nie można wytrzymać w swoim ciele...
  • awatar Candiess: @zatopionawmarzeniach: właściwie ciężko mi odpowiedzieć na te pytania. Może jest to pewna ulga, wewnętrzny spokój ze coś z siebie wrzuciłam w ten konkretny sposób. W tych konkretnych chwilach kumuluje się we mnie masa uczuć i myśli.
  • awatar zatopionawmarzeniach: Nie wiem czy miałabym tyle odwagi żeby zadawać sobie taki ból, ale zastanawiam się co ty czujesz jak już zrobisz sobie te kreski? Ulgę? Czy coś innego?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kolejny fragment choć nie jestem pewna czy to konkretne opowiadanie jest odpowiednie dla 13sto latki ;/



Chwiejnie usiadła na łóżku. Była niesamowicie obolała, część ciała po stronie rany na szyi ścierpła. Miała na sobie tylko bieliznę, okryła się więc czerwonym, lśniącym, miękkim prześcieradłem i podciągnęła za kolumienkę łóżka do pozycji stojącej. Zakręciło jej się w głowie. Gdy na chwilę zamknęła oczy by przegonić mrok, a potem je otworzyła w pokoju dostrzegła Nastiana. Jęknęła, naprawdę teraz chętnie wróciła by do swojej niewidzialności. Zachciało jej się umrzeć psia krew. Stał oparty nonszalancko o ścianę przed nią. Piękny, jego twarz , aż chciało się jej dotykać, miała w sobie coś magnetyzującego, a jego ciało? Był w samych ,jasnych spodniach, pięknie wyrzeźbiony, niczym pomnik adonisa. Wilgotne włosy potęgowały jego piękno, Lila zagapiła się na niego.
-Dam ci ostatnią szansę Lili.
Aż zamrugała gdy usłyszała w jego ustach swoje imię. Szansę na co? Podszedł do niej i zatrzymał się.
-Naprawdę wolisz by Alexy cię zgwałcił i okaleczył zanim ja będę się z tobą kochał? Spędził noc u Mirelli, biedna ledwo wytrzymała ale dał jej satysfakcję.
Zmroziło ją. Po pierwsze dotarło do niej że nie straciła cnoty nieświadomie i że faceci nawet wampiry, a może zwłaszcza wampiry są strasznie obleśni.
-Co ty wiesz..?- wyszeptała nie kończąc zdania zbyt zamroczona i osłabiona.
-O miłości? Czy o Alexandrze?
Dosyć, miała już serdecznie dosyć tej rozgrywki.
-Dlaczego mnie nie zabiłeś?!- jej głos podniósł się.
-Chcesz się ze mną kochać?- spytał ujmując jej dłoń nadzwyczaj lekko czym ją zszokował.
Podążyła wzrokiem za jego dłonią wspinająca się po jej ramieniu. Czy chciała? Boże, bardzo! Zapytał, przecież tego chciała i był taki niezwykle przystojny i gdyby tylko nie był… zaraz wampirem? Przecież o wampiry zawsze jej chodziło. Tylko nadal miała w pamięci ten oszałamiający ból który jej zadał i to z przyjemnością i satysfakcją. Już miała coś odpowiedzieć gdy drzwi się otworzyły i nieco zaspany wkroczył do środka Alexy. W tej swojej idealnej koronie wyglądał doprawdy groteskowo.
-Skończyliście? Słyszałem twój krzyk Liliano.- uśmiechnął się z satysfakcją -Nie uważasz Nastianie że to najcudowniejszy odgłos na ziemi. Oh nie wyglądasz na zbyt zmęczoną.- zmrużył gniewnie oczy.
-Wyglądam jak jedna wielka ,fioletowa tragedia- podsunęła mrukliwie Lila zastanawiając się czy znów znalazła się między młotem , a kowadłem.
-Więc skoro nie jest tak źle to..- mruknął , a w jego oczach pojawił się czerwony błysk, aż podskoczyła.
-Nie! Nie skończyliśmy- jej głos zabrzmiał nieco piskliwie.
Z dwojga złego w tej chwili wolała być w tym okropnym pomieszczeniu z Nastianem niż z Alexem.
Patrzyła na reakcję księcia ale była pewna że blondyn się uśmiecha. Tonący brzytwy się chwyta, a ona czuła się na skraju wyczerpania. Nie zdążyła nabrać kolejnego wdechu gdy silne jak stal ręce Alexa zacisnęły się od tyłu na jej przedramionach. Zerknęła przerażona i z niemą prośbą w oczach do Nastiana, a on? Odsunął jej włosy z ramienia.
-Nieźle Nasty- Alexy ocenił z aprobatą ogromną ranę na jej szyi.
-Twoja kolej książę- mruknął sucho i przytrzymał nieco ramiona Lili.
Będzie przy tym?! Naprawdę nie do wiary. Gdyby tylko miała siłę żeby choć cokolwiek powiedzieć ale głos utkwił jej w gardle. Wytrzyma, powtarzała sobie w duchu że wytrzyma ale krzyk rozdarł jej gardło na strzępy. Ból nie równał się z poprzednim, a była pewna że już gorzej być nie może, gorzej nie może się czuć, a jednak. Między tym piekielnym , palącym bólem Lili uświadomiła sobie że Alexy nie zanurzył w niej kłów, a z jego ust kapała krew, jego krew, która paliła ja niczym żywy ogień. Osunęła się w ręce swojego kata.
-Kocham twój krzyk- usłyszała jeszcze nim całkowicie odpłynęła, znów.


 

 
Wczoraj całkowicie zbuntował mi się pinger, wyskakiwało że serwer się popsuł a ja chciałam dodać świeży kawałek Lindsey ,który ,moim zdaniem, jest wspaniały!

  • awatar Gość: Cudowny!
  • awatar Princess Mérida DunBroch: w sumie sam utwór średnio mi się spodobał gdy już słuchałam go na płycie, bywały lepsze, ale teledysk śliczny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›